piątek, 18 kwietnia 2014

Rozdział 48

ZOSTAŁ JESZCZE EPILOG! PONIEWAŻ PISANIE TEGO BLOGA ZROBIŁA SIĘ DLA NAS MĘCZĄCE SKLECIŁAM ROZDZIAŁ Z KTÓREGO NIE JESTEM DUMNA ;C 
CZYTASZ = KOMENTUJESZ 

3 LATA PÓŹNIEJ!!!! 
~PAULINA~
Ile się zmieniło od mojej ostatniej wiadomości?
Sama już nie wiem. Pamiętasz jak opowiadałam ci o dziewczynie Malika, Perrie?  Zaręczyli się! Uważam, że pasują do siebie. Ona jest trochę szalona, ale zdecydowanie pozytywnie. Harry przedstawił nam tą modelkę z którą się umawia, jest ok. Nie znam jej za dobrze haha ty pewnie byś ją rozgryzła. Wydaje się szczęśliwy. Dostałaś zaproszenie na ślub od Klaudii? Bezczelna! Wysłała nawet Zaynowi, szkoda mi go było wtedy bardzo, jednak on nie przejął się. Co u na jeszcze nowego? Ja i Niall planujemy dale ślub mam nadzieje, że się pojawisz. Jestem, podekscytowana! Ale pewnie wiesz, zawsze wiedziałaś takie rzeczy..
Pamiętasz, że masz wysłać mi swój adres? Jesteśmy umówione. Trasa rusza jutro i pierwszy przystanek w New Jersey! Swoją drogą fajne miejsce do życia sobie wybrałaś. Chce już cię zobaczyć. Hmm.. Louis nadal jest z El tu się nic nie zmienia. Liam i Dan rozstali sie już jakiś czas temu, ale on się nawet nieźle trzyma. 

Do zobaczenia! 
                                                                                                                   Paulina!!

P.S pozdrów maluszka.. 







-Paulina idziesz?? - krzyk Nialla wyrwał mnie z rozmyśleń - Kochanie! Spóźnimy się! 
-Już schodzę! - szybko wysłałam wiadomość i ruszyłam po moje bagaże. Zamknęłam za sobą drzwi domu i ruszyłam do samochodu. 
-No w końcu - westchnął Horan jak tylko wsiadłam do auta.
-Nie przesadzaj, to trwało chwilę.A reszta może poczekać nic im się od tego nie stanie - mruknęłam.- Pisałam do Darii
-Co u niej? - spojrzał na mnie. Często mnie o to pytał, tak jak Hazza. 
-Wszystko dobrze. Układa jej się w związku, umówiłam sie z nią wstępnie. - uśmiechnęłam się na te słowa. Nie widziałam jej 3 lata to kupa czasu. 


~Hazza~
Miasto jest na prawdę ładne. Jest cieplutko i wszędzie plaże. Byliśmy tu pierwszy raz, ale miejsce robi wrażenie od razu. 
-Skoro mamy wolną chwilę chodźmy coś zjeść?!- zaproponował kto oczywiście Horan. Temu to się zawsze chce jeść. Ruszyliśmy z hotelu na deptak szukając jakieś fajne restauracji. Latanie nocą wykańcza. Przylecieliśmy z rana, pospaliśmy dosłownie chwilkę, a zmęczenie mnie nadal nie opuszcza. To początek trasy w całej Ameryce mamy zagrać 20 koncertów. Ustaliśmy, że pod czas trasy w USA El, Paulina, Perrie i Tory moja pani będą nam towarzyszyć.
-Może tu?- Liam wskazał jaką z zewnątrz fajnie wyglądającą restaurację.
-O no chodźcie- ruszyłam jako pierwszy. Poprosiliśmy o złączenie stołów, bo nasza gromada przy jednym się nie pomieści. Pogrążyliśmy się w rozmowie na tema koncertów i fanów. Jedzenie było boskie. Najlepsze Kalmary jakie jadłem.
-Vin Diesel! - krzyczał szeptem Zayn, tak aby aktor nas nie usłyszał. Od razu nasze spojrzenia poleciały w jego stronę. Jednak staraliśmy się robić to dyskretnie. Zamówił coś i stał przy ladzie czekając na zamówienie czyli pewnie wziął na wynos. 
Wow! Człowiek idzie se do restauracji i spotyka Diesela. 
-On jest ogromy- mruknęła cicho Perrie, ale wystarczająco głośno, żebyśmy usłyszeli.
-Oj wiem- Paulina zaśmiała sie w jej stronę lekko rumieniąc, pod wpływem wzroku Nialla.
Drzwi od restauracji skrzypnęły, a weszła przez nie mała dziewczynka. Wielki uśmiech gościł na jej twarzy, podbiegła do Vina, a ten od razu wziął ją na ręce i zaczął coś mówić. Wyglądała słodko w różowej sukieneczce i dwóch kucykach miała może 2-3 lata. 
-Kochanie, miałaś poczekać na tatę przed budynkiem. - kobieta o ciemnych, długich włosach, ubrana na ciemno weszła za dziewczynką. W momencie, kiedy rozejrzała sie po restauracji w murowało mnie w krzesło.
-Daria..- wszyscy wpatrywaliśmy sie w nią, ale on nie dostrzegła nas. Paulina zerwała sie od stoika i popędziła w jej stronę. Szarpnęła nią i skończyły w uścisku. 
-Jejku Paulino udusisz mnie - śmiała się ciemno włosa. Odsunęły się po chwili, a ta przedstawiła jej Vina i dziewczynkę.
-Skarbie poczekam w aucie - facet pożegnał się z Pauliną i wyszedł z dzieckim.
-Jezu tyle cię nie widziałam. Dobrze w końcu móc cię przytulić- śmiały sie z potoku słów Pauli - a mała jest śliczna! i słoodka. 
-Taa, to prawda. Ale też niezła z niej rozrabiaka. Dostałam twoją wiadomość i wysłałam ci adres, więc możesz śmiało wpadać wieczorem. - zebrałem się w sobie i wstałem od stołu ruszając w stronę dziewczyn. 
-Daria..- cicho sie odezwałem, aby zwrócić ich uwagę. Dziewczyna obdarzyła mnie lekkim uśmiechem. Na nic dłużej nie czekając chwyciłem ją i przytuliłem. -Dobrze cię widzieć.
-Hej Harry, Ciebie też - mruknęła w moją szyje. 
-Ta mała dziewczynka ..- nie dała mi dokończyć, kiedy puściłem ją z uścisku.
-Moja córka - uśmiechnęła się - Karolin

       

sobota, 1 marca 2014

Rozdział 47

CZYTASZ=KOMENTUJESZ
FAJNIE GDYBY TAK BYŁO 
2 DNI PO POWROCIE DO LONDYNU !!
~Daria~~
Kiedy byłam małą dziewczynką chciałam szybko dorosnąć, czym starsza  byłam pragnęłam tego bardziej. Koleżanki chciał być już zawsze nastolatkami, a ja chciałam dorosnąć. Wyrwać się z domu, żyć według swoich zasad. Nie bałam się pracy, życia na swój własny rachunek. Kiedy moje koleżanki imprezowały ja ślęczałam nad książkami. Nie byłam wzorową uczennicą, a  nauka nie przychodziła mi łatwo. Odliczałam miesiące do 18 urodzin, jak szalona z każdym dniem cieszyłam się, że ten dzień już jest blisko. W domu niczego mi nie brakowało, rodzice co prawda rozwiedli się, ale zawsze starali sie, żebym odczuwała ich miłość. Może z czasem co raz bardziej przeszkadzało mi, że częściej są w pracy niż w domu, że każde z nim ma swoje życie, a ja bywam tylko w nim chwilowo. Kończąc 18 lat podjęłam jedną z najważniejszych decyzji w moim życiu. Rzuciłam szkołę. Spakowałam walizki, pożegnałam się i wyleciałam do Londynu. Wychodząc z lotniska byłam przerażona. Znajdowałam się w nieznanym mieście, nie mając pracy, mieszkania. Zatrzymałam się w jakimś tanim hotelu i od razu na drugi dzień zaczęłam szukać pracy. Przez pierwsze pół roku moje życie było ciężkie, mieszkałam z współlokatorką Olivią w małym mieszkaniu na okropnej dzielnicy. W dzień pracowałam w restauracji jako kelnerka, a w nocy w klubie jako barmanka. Było mi ciężko, jednak Olivia mi pomogła. Znalazła ofertę pracy, świetnie płatną, musiałam zdać tylko kursy. I o to dziś mam dom, samochód, znam parę ważnych osób, niczego mi nie brakuje. Odnalazłam miłość, przyjaciół. I co? Wszystko pryska jak mydlana bajka i znów czuje sie jak ta dziewczyna, która dopiero co przyleciała do Londynu nie mając nic..

~Harry~
-Ej o co chodzi z tym spotkaniem o 19 w Gastro Rizot ? - spojrzałem na Liama. Dostałem smsa od Darii, że właśnie tam dziś wszyscy zjemy kolacje. 
-Wiem tyle co ty. - wymieniliśmy się spojrzeniami i ruszyłem do siebie. O co może chodzić? Oby to było coś dobrego, bo od kiedy wróciliśmy jest dziwna atmosfera. Dziewczyn nie widziałem od 2 dni, z tego co wiem ostro pracują. Louisa ciągle nie ma, nie wiem gdzie on się włóczy i chyba wole nie wiedzieć. Niall chodzi zamyślony, z tego co mówił rozmyśla nad zamieszkaniem z Pauliną. Zayn jak to Zayn, Liam trochę podłamany, Dan wyjechała na 2 tygodnie do Moskwy. 
-Harry??- w drzwiach pojawił się Malik. - Paul dzwonił jutro o 9 w studiu. Czas zacząć nagrywać nową płytę. 
-Spooko, już się ciesze! - chłopak zaśmiał się z mojej ekscytacji. -To będzie cooś!
-Masz racje. - przytaknął mi nadal się śmiejąc - Nasze całe życie od kiedy jesteśmy sławni jest czymś - wyszedł śmiejąc się ze swoi słów, na co wywróciłem oczami. 
Wziąłem prysznic, po czym ułożyłem moje loczki. Miałem godzinę do wyjścia, słyszałem że reszta też sie już szykuję. Ubrałem się cały na czarno, ostatnio polubiłem ten kolor. Stojąc już gotowy przed lustrem stwierdziłem, że wyglądam jak zawsze olśniewająco.
-Stary zachwycasz- zaśmiałem sie sam do siebie, poprawiając włosy. I ruszyłem na dół. Panowie jeszcze nie byli gotowy, zdążyłem jeszcze się napić  i wejść na twittera. 
-Dobra możemy wychodzić! - Horan ja zawsze jadł coś, mimo że jedziemy właśnie na kolacje. 
Po 20 minutach drogi zatrzymaliśmy sie pod restauracją.
-El też była zaproszona? - zwróciłem się do Lou, ale ten wzruszył jedynie ramionami. 
Weszliśmy do środka, Daria i Paulina oraz El siedziały już przy dużym stole. Wszystko było w jak najlepszym porządku, ale czułem jednak, że coś jest nie tak. Jedząc każdy był pogrążony w rozmowie, jedynie Daria siedziała cicho, nie udzielała się. Stukot widelca o szkło kieliszka rozniósł się wokół naszego stołu. Wszyscy odwróciliśmy sie w stronę Darii, która już była gotowa mówić.
-Więc tak...Nie zaprosiłam was tu bez powodu. Przede wszystkim jeszcze raz gratuluje zaręczyn Paulinie i Niallowi, kochani jesteście cudowną parą i życzę wam szczęścia!! - wszyscy zgodnie potakiwaliśmy na jej słowa. - Cóż , w ostatnim czasie wydarzyło się na prawdę wiele. Złego, dobrego. Idąc dalej mam dla was wiadomość, dostałam tak jakby awans. -zrobiła przerwę z swojej przemowie, a my złożyliśmy jej gratulacje, jednak wiedziałem, ze to nie koniec. - wyjeżdżam!- Cisza. Spojrzałem na Louisa, ale on wyglądał jakby nic nie wiedział.
-Jak to? - spojrzał na nią. - tak po prostu ??- Daria rozejrzała się po naszych twarzach i wybuchła śmiechem.
-Tak, tak po prostu - nadal się śmiała. - Dziękuję wam za przyjaźń, kłamanie mi w twarz, ukrywanie prawdy. 
-O czym ty mówisz?- oburzyłem sie.
-Oh! Może o tym, że El jest byłą dziewczyną Louisa a nikt z was nie raczył mi o tym powiedzieć.? Może o tym, że ty Lou spędzając noc ze mną następną spędziłeś z nią? Huh? Może o to, że mój chłopak mnie zdradzał z jego byłą, a niektórzy z was o tym wiedzieli i milczeli do cholery? Pozwoliliście, żebym robiła z siebie debilkę! Żebym zabrała ją na wakacje, na których ją pieprzył. Żebym zachowywała się jak idiotka będą na jego każde skinienie! Ale wiecie co? To już nie ważne, wybaczam to wam, chcieliście dobrze. Jednak to tylko już przeszłość...- wyszła. Tak po prostu wyszła ...

~Paulina~
Zerwałam sie z krzesła, bo chyba nikt kurwa nie miał takiego zamiaru. Wybiegłam na ulicę i zobaczyłam oddalający sie Darii samochód. Złapałam taksówkę i ruszyłam do domu. Jezu! To co mówiła było okropne, ale było prawdą. Co prawda nie wiedziałam, że on ją zdradza. Ale oni tak. Wysiadłam najszybciej jak tylko umiałam i biegiem rzuciłam się do jej sypialni. 
-Dariaa!! - wpadłam z rozmachem. -Proszę cię zastanów sie!
-Podjęłam decyzję- dopakowywała rzeczy- wyjeżdżam do USA, mam tam już pracę. - Z moich oczu zaczęły lecieć łzy, czy właśnie tracę przyjaciółkę? -Paulina kochanie nie płacz.-objęłam mnie mocno. - Będę dzwonić do ciebie, to nie koniec naszej przyjaźni.
-Ja nie wiedziałam, że on..- nie dała mi dokończyć. 
-Wiem, wiem- westchnęła- dom ci zostawiam, zrób z nim co chcesz, samochód tak samo.
-Czemu nie możesz zostać?- przetarłam twarz spoglądając na nią. 
  Pocałowała mnie w policzek. Zbierając bagaże ruszyła do wyjścia- Kocham cię mała, jak moją siostrę. Uważaj na siebie! Zadzwonie!-wyjechała. Tak po prostu wyjechała...


JESZCZE 2 ROZDZIAŁY I EPILOG !!!!!!! TO JUŻ NA PRAWDĘ KONIEC WOW MYŚLAŁAM ŻE HISTORIA TEGO BLOGA POTOCZY SIĘ INACZEJ ALE CÓŻ... 
PRZEPRASZAM ZA BŁĘDY I DO NASTĘPNEGO <3  




poniedziałek, 3 lutego 2014

Rozdział 46

CZYTASZ = KOMENTUJESZ !! 

~Paulina~
Sama do końca nie umiem opisać emocji jakie odczuwałam. Byłam tak szczęśliwa jak chyba nigdy, to takie oklepane, ale prawdziwe! Czasami myślałam o mojej i Niall przyszłości, jednak zaręczyny to była ogromna niespodzianka. Ten wieczór był pełny magiczny. tera może być  lepiej. Jestem na Malcie z moim przyszłym mężem oraz przyjaciółmi, moja kariera sie rozwijała. Czego mogę jeszcze chcieć? 
-Gdzie Daria!?- wpadłam do głównego pomieszczenia naszego domku wakacyjnego. Domek był bardzo przytulny, mały ale mieścił nas wszystkich. Co nam wystarczało w zupełności. 
- Poszła już chyba spać. - odburknął niezainteresowany Lou, od razu miałam mu ochotę powiedzieć co myślę o jego zachowaniu i powstrzymałam się w ostatniej chwili. Ruszyłam wąskim korytarzem mijając wszystkie pokoje i lekko zapukałam do ostatnich drzwi.
-Śpisz?- zajrzałam do środka. Daria leżała na łóżku z laptopem na kolanach. - Myślałam, że śpisz. - zaśmiałam się cicho i weszłam w głąb pokoju.
-Nie, tylko leże.- uśmiechnęłam się. - Co jest kochana? 
-Jesteś moja najlepszą przyjaciółką, znamy się od dzieciaka, mieszkamy razem i nasi faceci się przyjaźnią, więc tobie pierwszej chce powiedzieć! - widziałam lekkie zirytowanie Darii na twarzy, ale siedziała cicho. Lekkim ruchem wystawiłam moją dłoń do przodu tak aby mogła dobrze się jej przyjrzeć. Chwile siedziała cicho i przyglądała się pierścionkowi, który swoją drogą był boski!
- O MÓJ BOŻE! DZIEWCZYNOOO! - zaczęła piszczeć. Zerwała się z łóżka i szybko mnie objęła.-Ciesze się waszym szczęściem!- skakałyśmy chwile piszcząc i śmiejąc się przy tym. - Okej wystarczy, dziewczyno masz pierścionek zaręczynowy! Już nie będziecie dziewczyną i chłopakiem. 
-Czuje, że to do mnie dociera. - zaśmiałyśmy się. Namawiałam Darię, żeby poszła ze mną do reszty, ale nie była chętna i stwierdziła, że idzie spać. Opuściłam więc sypialnie i doszłam do reszty. 
-Moje gratulacje! - od razu po przekroczeniu progu wpadłam w objęcia Dan i El. Oczywiście zaraz wszyscy zaczęli gratulować i życzyć szczęścia. To jedno z tych najmilszych uczuć jakie masz okazję przeżyć. Ich zdanie jest dla mnie ważne i ciesze się, że są zadowoleni.

~Daria~
Jak tylko rano wstaliśmy wybraliśmy się na plaże. Pogoda była cudowna i głupotą było by tego nie wykorzystać. Leżałam na swoim leżaku, opalając ciało. Wokół było sporo ludzi, chociaż plaża była przeznaczona tylko dla paru domków stojących tuż przy niej. Cały czas było słychać dźwięk oceanu i śmiech dzieci bawiących się nie daleko. Obok mnie leżał Zayn, który za wszelką cenę nie chciał wejść do wody i towarzyszył mi. Liam i Harry bawili się na skuterach wodnych, gdzieś dalej od brzegu. El, Paulina, Niall , Dan i Lou siedzieli na małym molo i moczyli nogi w wodzie. 
-Ej Malik - przechyliłam głowę w jego stronę.- może wypożyczymy jacht na wieczór? Albo jakiś statek? 
-To jest dobry pomysł. Spędzili byśmy dobrze czas. - posłał mi uśmiech. - Ale niestety słyszałem, że są plany aby wyjść do klubu.- westchnęłam. Czyli impreza! Słońce świeciło prosto w moje oczy, co zaczynało mi przeszkadzać i irytować. Może to nie słońce tylko inny widok, mianowicie mój chłopak, który  jest zajęty inną dziewczyną. Zerwałam się z leżaka i ruszyłam w stronę baru. Jedyne miejsce w okolicy gdzie można było złapać trochę cienia. Postanowiłam zamówić  do picia coś wszystkim, bo pewnie tak samo jak ja potrzebowali ochłodzenia. Czekając na zamówienie rozejrzałam się po ludziach, wszyscy uśmiechnięci i tryskający energią. Wzięłam napoje na tackę wróciłam do Malika, który nie ruszył się z miejsca.
-O kochana jesteś - uśmiechnął się promiennie na mój widok. Wszyscy już siedzieli na leżakach, rozdałam im słodkie napoje z dodatkiem wódki. - Pysia! - zaśmiał się Zayn.
-Tego potrzebowałam- mruknęła Dan. Pijąc prawie wszystko na raz.
-Trochę mdłe- mruknął Lou - możesz przynieść co innego? -wszyscy obecni jak na zawołanie spojrzeli w jego stronę. Powinnam powiedzieć, że sam sobie poszedł, dorzucić parę przekleństw.
-Tak, już idę. Co chcesz? - spojrzałam w jego stronę.
- Nie wiem, cokolwiek innego - burknął nawet nie patrząc w moją stronę -Aaa i idź z tym na parking zbierzemy rzeczy i wracamy do hotelu. - przytaknęłam i ruszyłam znów do baru. Miałam szczerą ochotę napluć mu do szklanki! Cham i Palant! Przy naszych przyjaciołach potraktował mnie jak pannę na posyłki i nie widzi w tym nic złego! Zobaczymy jak bardzo wstanie wykorzystać jest to, że będę robić co on zapragnie.

~Liam~
Zjedliśmy obiad w hotelowej restauracji, w dość dziwnej atmosferze. Daria milczała, a my wymienialiśmy co jakiś czas jakieś zbędne komentarze. Lou był totalnym palantem na plaży, jednak to jak zachował się przy obiedzie było jeszcze gorszę. Kiedy Daria zamawialiśmy jedzenie nie dał dojść Darii do słowa i zamówił na nią, później kiedy El wylała wodę powiedział Darii aby ona to wytarła i rzucał głupie komentarze. Wróciliśmy do pokoi w ciszy. O 22 mieliśmy wyjść na imprezę i trochę oblać zaręczyny naszej słodkiej parki. Oczywiście na trochę sie nie zakończy i schlejemy się w większości ostro. 
-O czym tak myślisz?- Dan usiadła obok mnie, opierając na moim ramieniu głowę. 
-Tak ogólnie skarbię, wiesz wpadłem na taki pomysł- obróciłem sie lekko w jej stronę, aby patrzeć w jej oczy.  - Paulina i Niall się zaręczyli, układają sobie życie. I tak sobie pomyślałem...może kupili byśmy mieszkanie i zamieszkali razem? - patrzyłem na nią nie pewnie. Moim zdaniem to świetny pomysł. Kocham ją, ona mnie, chce żebyśmy szli dalej w naszej relacji. Zaręczyny to za wcześnie, ale budzić sie obok niej każdego dnia i zasypiać mogę od zaraz.
-Liam..- westchnęła - uważam, że możemy to zrobić- uśmiechnęła sie. A ja odczułem ogromną ulgę i zadowolenie. Chwyciłem jej twarz w dłonie i mocno pocałowałem. Wkładając w to moje wszystkie uczucia, aż zabrakło mi tchu. - Kocham cię Li. 
-Oh skarbie ja ciebie też - objąłem ja - bardzooo.
~*~
Żadnych fanów, mediów, nic co by sprawiało zamieszanie tylko my grupka przyjaciół na wakacjach. Odpoczywająca od rzeczywistości i obowiązków. Daliśmy się ponieść zabawie, ale nie takiej jak zawsze. Wygłupialiśmy się starając rozśmieszyć tańcem siebie nawzajem, dopijając różno kolorowe drinki. Zdawało się nie myśleć o tych wszystkich nie dopowiedzeniach. 
-Ludzieee ! Nigdy się tak dobrze nie bawiłem! - szczery uśmiech gościł na twarzy Harrego, kiedy już zbieraliśmy się do wyjścia. 
-Masz racje! Było boooskoo - Dan mocno obejmowała mnie za ramię. - Ale wykończyłam sie i nie czuje nóg. - Wybuchliśmy śmiechem na jej wyznanie i ruszyliśmy dalej w drogę. Szliśmy z Danielle ostatni, tuż obok Nialla i Pauliny, którzy opowiadali sobie sytuacje z dzisiejszej imprezy. Dalej Zayn prowadzący El, która złamała obcas. Darie na samym przodzie niosącą rzeczy Louisa i zaraz za nią jego samego razem z Loczkiem. 
-Ponieść cię?- spojrzałem na Dan, której oczy się już zamykały. 
-Nie kochanie- zaśmiała się cicho. - to już tylko kawałek. Dam radę. - Po chwili przekroczyliśmy już próg domu i wszyscy zaczynali się rozchodzić do sypialni. Zegarek wskazywał pare minut po 4, więc szybko ruszyłem do łazienki. Szybki prysznic do tego zimny ocucił mnie trochę, choć nadal byłem zmęczony. Wszedłem po cichu do pokoju, przewidując, że moja kochana śpi i właśnie tak było. Przebrałem się w ciuchy do spania i  dalej podążyłem do kuchni. Musiałem się napić czegoś zimnego. Opróżniłem całą szklankę wody, gasząc światło opuściłem pomieszczenie. Jednak przed wejściem na  końcu korytarza dostrzegłem postać w cieniu. Daria. Już chciałem się odezwać jednak dziewczyna z nie wesołą miną, chociaż może i rozczarowaną ruszyła do pokoju. Zaraz po tym z tarasu weszła El rozmawiająca z Harrym. Obydwoje mnie nie dostrzegli i zniknęli u siebie w pokojach....


A WIEC ..,.. BARDZOO DŁUGO PISAŁO MI SIĘ TEN ROZDZIAŁ ;C I MIAŁAM WRAŻENIE ŻE NIE POTRAFIĘ.  POSTANOWIŁAM NA PRZYMUS DOKOŃCZYĆ I DODAĆ. PRZEPRASZAM ZA BŁĘDY ..DO NASTĘPNEGO JAKOŚ W FERIE MYŚLĘ