wtorek, 30 kwietnia 2013

Rozdział 36


! CZYTASZ = KOMENTUJESZ !

~ Louis ~

- Mamo ? – zawołałem swoją rodzicielkę, zaraz po tym jak zszedłem na dół
- Słucham ? – uśmiechnęła się do mnie
- Możemy porozmawiać ? – denerwowała mnie jej postawa. Wgl na mnie uwagi nie zwracała, rozmawiała z mamą Pauliny i jej siostrą Victorią
- Dziecko, nie widzisz że rozmawiam ?
- Dobrze więc mam mówić tu ? – podniosłem ton
- Oj poczekaj
- Nie będę czekał ! – krzyknąłem – jakim prawem masz czelność oceniać Darie ? O co Tobie do cholery chodzi ?! – Wszyscy popatrzyli na mnie jak na wariata. Święta a ja się drę, ale w dupie to miałem – Co ona Ci zrobiła ?!
- Dziecko o czym ty mówisz – próbowała udać niewinną
- Już się nie próbuj wymigiwać, to jest moje życie a ona jest kobieta z którą chce je dzielić, jak tego nie rozumiesz to już nie jest mój problem – ona nawet nic nie powiedziała, obraziła się odłożyła kieliszek z winem na stolik wzięła płaszcz i wyszła trzaskając drzwiami
- Gdzie jest Daria ? – podeszła do mnie Paulina
- W łazience – odpowiedziałem
- Pójdę do niej – uśmiechnęła się i poklepała po ramieniu
Stałem w miejscu a wszyscy nadal się na mnie patrzyli. Było mi głupio w końcu to moja matka, ale nie rozumiem jak ona mogła. Tak czy inaczej powinna ją zaakceptować, lub chociaż udawać że ją polubiła. No ale takie są uroki mojej matki.
- Przepraszam wszystkich za moje zachowanie, ale nie wytrzymałem – spuściłem głowę
- No chłopie, szacun. Teraz jestem pewien że zadbasz o moja córkę – ojciec Darii stanął nade mną co dziwne mówił po angielsku i wystawił dłoń. Głupio by było nie podać, musiałem się przygotować na ból bo to niesamowicie silny człowiek. Gdy już ścisnął moją rękę myślałem że mi odpadnie. Czemu on tak mocno ją ścisnął!? Puścił. Momentalnie poczułem ulgę.
Wszystko wróciło do normy po jakimś czasie. Daria z Pauliną wróciły na dół i rozmawiały ze swoimi rodzicielkami, ojcowie dziewczyn rozmawiali razem, ja siedziałam z Niallem i obgadywałem ten niesamowity dzień. Ale jednak moją uwagę przykuł Harry i dziewczyna z nim rozmawiająca, oczywiście była to siostra Pauliny. Wygladało na to że dobrze się dogadywali, śmiali się itp.
- Stary już się chyba trochę zakręciłem – szturchnął mnie Nialler
- To nie pij już, bo co rodzice sobie pomyślą
- Paulina to by mnie chyba zabiła jakbym zrobil cos źle – zaśmiał się
- Właśnie a o z Twoimi rodzicami ? – spytałem z ciekawości, bo mieli być tu z nami
- Aa no jakiś tam problem mieli, ale zaprosili nas po sylwestrze
- Jedziemy z wami – zażartowałem
- Nie ma sprawy, pokaże Ci na spokojnie moja piękna Irlandie – Coś tam jeszcze bełkotał, ale go nie rozumiałem
- Żartowałem stary, nie wkręcaj się tak
- No ale ja nie żartowałem, pogadamy jeszcze na trzeźwo o tym – znów zaczął się chichotać
- Z czym kochanie nie  żartowałeś ? – paulina usiadła mu na kolana i pocałowała chłopaka – proszę Cię Niall, czemu tak śmierdzisz alkoholem ?
- Daj spokój kochanie, jestem trzeźwy
- Okej zakochańce to ja wam nie przeszkadzam, tylko się nie kłóćcie – wstałem i podeszdłem do mojej ukochanej która właśnie rozmawiała z ojcem Pauliny, objąłem ją od tyłu i mocno się wtuliłem

~ Harry ~

Panuje niesamowita atmosfera. Myślałem że będę czuł się tu jak jakiś odludek, a jednak nie. Wszyscy są bardzo mili i wszyscy jak wielka rodzina. Naprawdę bardzo miło. Victoria to bardzo fajna dziewczyna. Trochę dziwna i spontaniczna, no taka inna. Chciałem napić się jakiegoś soku, więc poszedłem do kuchni poszukać czegoś. Akurat w kuchni była Daria.
- Macie coś do picia ? A najlepiej sok pomarańczowy – poruszałem brwiami
- No patrzcie go jakie wymagania – podeszła do lodówki – ale masz szczęście bo akurat mamy – uśmiechnęła się, wyjęła sok i nalała go do szklanki
- Dziękuję – wziąłem od niej szklanke z napojem – a jak się czujesz ? To bardzo przykre, ale nie martw się my Cię kochamy – dziewczyna momentalnie mnie przytuliła pierwszy raz w życiu odkąd ją znam przytuliła mnie. Okazała jakieś uczucia to było bardzo miłe
- Ja też was wszystkich kocham, Harry – łza jej się zakręciła, popatrzyła na mnie z uśmiechem i wyszła z pomieszczenia. Stanąłem naprzeciwko okna i podziwiałem delikatny śnieg, gdy poczułem że ktoś mnie łapie o tyłu
- Tu się zgubiłeś – usłyszałem głos dziewczyny, która dopiero teraz poznałem. Stałem jak wryty, nie wiedziałem co miałem zrobić. Jednak nagle się odwróciłem i popatrzyłem na nią z rozkojarzeniem i udawanym uśmiechem. Ona przysunęła się bliżej wspięła się na palcach i mnie pocałowała. Zatkało mnie. Po zorientowaniu się, lekko odepchnąłem dziewczynę.
- Co ty robisz – spytałem
- Oj nie udawaj że nie chcesz – dalej próbowała mnie pocałować
- Nie, nie chce. Dziewczyno nie znam Cię – ominąłem ją i wyszłem z kuchni do salonu gdzie wszyscy siedzieli
- No to my już będziemy się zbierać dzieci – oznajmiła mama Pauliny z uśmiechem na ustach – jest już późno – spojrzała na zegarek – ooo 23.30. musimy już naprawdę iść
- Mamo posiedźcie jeszcze chwile – poprosiła Daria
- Nie możemy jutro o ósmej rano mamy odprawę, przylecieliśmy z Pauliny rodzicami tylko na jeden dzień. Astralia nas potrzebuje – uśmiechnęła się. No tak bo mamy dziewczyn mają sieć hoteli chyba wszędzie Nawet tutaj w Londynie mają dwa hotele, które jako prezent pod gwiazdkę dziewczyny odziedziczyły no i są właścicielkami dwóch hoteli.
- Tak, a ja mam jutro ważną rozprawę – wtrącił się tata Pauliny. A on jest sędzią no i obowiązki wzywają.
- Boże tylko praca i praca – marudziła Paulina – To chociaż was odprowadzimy do hotelu
- A ty tato ? – Spytała Daria
- Co ja ?
- No kiedy wyjeżdżasz ? Może zostaniesz u nas
- Nie, nie ja mam hotel jest mi dobrze, a zostaje nie wiem aż mi się będzie chciało wrócić – uśmiechnął się
- To nie wracasz do Polski ? – Spytała Paulina
- Jeszcze nie, poznałem tu nawet fajną Dziuńkę – powiedział szeptem
- TATO ! – krzyknęła Daria – to od kiedy ty tu jesteś ?
- Od wczoraj, musiałem się jakoś z okolicą zapoznać. Dobra lecę – Pożegnał się ze wszystkimi, moja dłoń znów cierpiała i wyszedł. Po chwili pisk okien. I nie ma go na naszym polu widzenia.
- Ja zostaje, nie będę przeszkadzał – odezwałem się gdy wszyscy zaczęli się ubierać
- Daj spokój, chodź z nami. Wrócimy sobie spacerkiem – odezwał się Lou
- Nie, nie naprawdę zmęczony jestem – lekko się uśmiechnąłem
- Okej to połóż się i nie boj się być sam w domu, bądź spokojny  – Paulina podeszła i powiedziała szeptem – trzymaj się, my zaraz jesteśmy. Wyszli. Tylko została ona, przez reszte wieczoru starałem się jej unikać, ale ona idzie właśnie do mnie. Jesteśmy sami. Wszyscy wyszli. Boje się. Nie no nie boję się ale ona jest nieprzedywidywalna. Jednak zwątpiła, otworzyła drzwi
- Będę tęsknić, mam nadzieje że jutro się zobaczymy – starałem się na nią nie patrzeć, ale popatrzyłem i w tym momencie wysłała mi buziaka, przewróciłem oczami a drzwi się zamknęły. Paulina mi cos tam wspominała, że ona ma zostać z nami do sylwestra czy po sylwestrze ma wyjechać, nie pamiętam. Coś mi się wydaję że Paulina też nie zbyt ją tu chce.

~ Niall ~

Odprowadziliśmy naszych gości pod sam hotel. Chyba mnie polubili, bo ja moich teściów bardzo. Hoo jak to fajnie brzmi mam teściów! Wieczór naprawdę bardzo miło spędzony, pomijając tą awanturę Lou było serio super. Chyba trochę się zakręciłem, ale idę normalnie. A właśnie już wracamy spacerkiem do domu. Hotel nie był daleko zaledwie 20 minut drogi pieszo. Idziemy w czwórkę. Mianowicie ja, Paulina, Louis i Daria. Rozmawiamy, śmiejemy się jest super. Podszedłem do Pauliny, chciałem jej dać buziaka
- Odejdź – odsunęła się
- Co?! Dlaczego ? –oblizałem usta
- Bo jesteś pijak – spojrzała na mnie
- Oj – zastawiłem jej drogę, złapałem za biodra i przyciągnąłem do siebie dając soczystego buziaka w usta
- Poczekaj – odsunęła się i wyjęła telefon z kieszeni, który właśnie dzwonił – No hej.. Nie, nie śpie.. – Kto do niej dzwoni o tej godzinie ??! - Wzajemnie wesołych.. Jutro ? – spojrzała porozumiewawczo na Darie, ktora wlasnie się odwrocila w nasza strone a Daria na nią, jakby porozumiewały się wzrokiem – o której ? Okej to szesnasta, jakby miało się coś zmienić to dam znać.. No trzymaj się cieplutko.. Cześć – skończyła rozmowę chowając telefon do kieszeni i uśmiechając się od ucha do ucha
- Kto to ? – spytałem
- Nikt ważny – przewróciła oczami, łapiąc mnie za rękę
- No to z kim się jutro umówiłaś ? – dalej pytałem
- Podsłuchiwałeś mnie ? – podniosła brew do góry
- Nie, po prostu szedłem obok, no i słyszałem – tłumaczyłem
- Właśnie Daria, jutro na szesnastą jesteśmy umówione – krzyknęła do Darii, która szła z przodu  z Lou
- Mhmm – odpowiedziała
- Z kim ? – spytał Lou
- Nie twój interes – moja dziewczyna wystawiła mu język
- A właśnie, że mój – zrobił głupią minę
- Spadaj, spytaj się twojej dziewczyny – poruszyła brwiami. Lou od razu dopytywał Darie
- Mój też, więc mogę wiedzieć ? – splunąłem
- Z przyjaciółmi – odpowiedziała
- Jakimi znowu przyjaciółmi ? Z Harrym ? Przecież on siedzi w domu
- Nie z Harrym, z chłopakami z TW – no super, świetnie
- Aha – ledwo wypowiedziałem
- Boże nie bądź zły – przytuliła mnie i pocałowała w policzek
- Nie jestem – sztucznie się uśmiechnąłem
Po pięciu minutach przebytej drogi szliśmy w ciszy. Byliśmy pod domem. Nie chciało mi się nawet gadać. Z nikim. Poszedłem na górę pod szybki prysznic i się położyłem.

~ Daria ~

Jutro się widzimy z dziewczynami z chłopakami z The Wanted. Oczywiście nasi chłopcy nie są z tego zadowoleni. Jak zawsze. Sprzątałam z Pauliną po kolacji, była już prawie pierwsza w nocy. Niall i Harry śpią a Lou siedzi na kanapie i nam się przygląda
- Może byś nam pomógł a nie się tak patrzysz, w koncu to twój dom – powiedziała Paulina biorąc półmisek ze stołu
- Nie chce mi się – rozsiadł się jeszcze bardziej
- To wyjdź stąd, nie będziesz się gapił – powiedziałam
- Dobra idę pod prysznic, a tak wgl to nie zgadzam się na twoje jutrzejsze spotkanie z tymi całymi TW – wstał
- Ale ja się wcale Ciebie nie napytam o pozwolenie – skomentowałam
- Ale nie pozwalam i już, nie pozwalam Ci
- Ty sobie chyba żartujesz ze mnie – oburzyłam się – Ty nie będziesz mi zakazywał spotykać się z przyjaciółmi. W głowie Ci się trochę pomieszało – wyszłam do kuchni
- No dobra, ale chce żebyś wiedziała że mi się to nie podoba – krzyknął z salonu
- Super – powiedziałam pod nosem i znów wróciłam do salonu zebrać szkło ze stołu
- Możesz się nie drzeć ? Nie jesteś tu sam, chłopcy śpią na górze – półgłosem powiedziała Paulina
- No jeszcze ty na mnie krzycz ! Pewnie ! Niall chyba też nie jest zadowolony – wymachiwał rękoma
- No to też nie jest twoja sprawa, wyobraź sobie. I nie wymachuj na mnie rękoma – ona też się już wkurzyła – Lou naprawdę Cię lubię, nie chce się z Tobą kłócić, ale masz jakiś problem z chłopakami z TW. Nie.. przepraszam.. wy wszyscy macie. To nie znaczy że my też mamy mieć. A teraz idź na górę spać, bo zmęczony chyba jesteś – ciepło się do niego uśmiechnęła i popchnęła w stronę chodów
- Ja Ciebie też Lubie, Paulina – odwrócił się i ją przytulił
- Cieszę się idź już – wszedł na górę i już go nie było
- Zdenerwował Cię ? – spytałam
- Strasznie, ale dobrze że mam dobrą cierpliwość – uśmiechnęła się
- Wyobraź sobie, że ja mam tak codziennie – zachichotałam
- Daj spokój, ja nie mam lepiej – wywinęła oczami – Temat TW to dla nich tragedia, wgl tego nie rozumiem
- Ja też nie – skinęłam
Po posprzątaniu domu, postanowiłyśmy napić się jeszcze lampki wina. Po czym od razu pomaszerowałyśmy do swoich pokoi. Wzięłam prysznic, przebrałam w piżame i połżyłam.
Louis szybko owinął  ręce wokół mojej tali i wtulił się w moje plecy
- Dobranoc skarbię – szepnął w moja szyję z prawej strony, i lekko ją musnął
- Dobranoc – pogładziłam jego rękę
- Ale wiedz, że nadał mi się to nie.. – przerwałam mu
- Oj zamknij się już. Spij – zaczął się śmiać, złożył jeszcze jeden pocałunek na mojej szyi i usnęliśmy.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Przepraszam, że tak późno, ale jakoś nie miałam weny i dostępu do komputera.
Dziękujemy, BARDZO DZIĘKUJEMY że uczyniliście nas szczęśliwe i w sumie jest ponad 120 komentarzy. To juz jest coś ;) Mamy plany co do tego opowiadanie ^^
JESTEŚCIE WIELCY ! Z CAŁYCH SIŁ DZIĘKUJEMY, ŻE WCHODZICIE, CZYTACIE I KOMENTUJECIE TO DUŻO DLA NAS ZNACZY <3 kOCHAMY WAS WSZYSTKICH !! ♥♥

sobota, 13 kwietnia 2013

Rozdział 35



CZYTASZ = KOMENTUJESZ !!!
~ Daria ~
Promienie słońca, przebijające się przez szybę w oknie mnie obudziły. Przetarłam lekko oczy, spojrzałam w prawy bok zobaczyłam śpiącego Lou. Uśmiechnęłam się pod nosem i pocałowałam go w policzek. Następnie spojrzałam w lewy bok na zegarek stojący na szafce.
- Osz kur.. – poderwałam się szybko – Jak to 9.26 ? Jestem spóźniona – krzyczałam
- Coś się stało – ledwo podniósł głowę do góry, oczywiście nie otwierając oczu
- Nie, kochanie. Spij – podeszłam i pocałowałam go w czoło
Nawet się nie ruszył. Pobiegłam szybko do łazienki, umyłam twarz i zęby. Szybki, najszybszy jaki kiedykolwiek robiłam makijaż i kok. No powiem, że nawet dobrze wyglądałam. Weszłam do pokoju i zaczęłam się ubierać <http://stylistki.pl/beetlejuice-219754/>. Muszę wyglądać elegancko, bo dzisiaj wybieramy z chłopakami z TW dziewczynę do teledysku. Kto by pomyślał iść w wigilie do pracy. TO JEST CHORE! Ale muszę, no. Obiecałam Paulinie że jej pomogę dzisiaj przygotowywać kolacje. Postanowiliśmy, że nie robimy tradycyjnej wigilii tylko po prostu obiad i dzielenie się opłatkiem. Nie będzie z nami Liama, iż będzie on u Dan. No i Zayna, bo nie jest gotowy jeszcze aby spotkać rodziców Klaudii. No a Harold będzie z nami. Jego matka i Ojczym wyjechali gdzieś a siostra z mężem, więc przygarniemy kruszynka.
Zbiegłam na dół i szczerze myślałam, że sobie połamie nogi na tych obcasach. Zamknęłam delikatnie drzwi. Samochód. 120km/h. Nie minęło 10 minut a już byłam pod budynkiem, gdzie stała chyba setka dziewczyn.
~ 3h później ~
- Już wracam, nie Martw się ze wszystkim zdążymy, obiecuje – tym zdaniem zakończyłam rozmowę z Pauliną.
Pech to pech nie dość, że się spóźniłam to tak naprawdę szłam tam na darmo. Bo nie znaleźliśmy żadnej odpowiedniej dziewczyny. Szlak. Rozmawiałam wcześniej z Lou i jak to on powiedział ‘ kochanie, mam strasznego kaca, nie wiem co Twoi rodzice sobie o mnie pomyślą’. Zayn i Liam już wyjechali z domu. Niall i Lou siedzą „odpoczywają” w domu, a Harry jest u nas z Pauliną. Nim się obejrzałam już byłam pod domem. Złapałam za klamkę i weszłam do środka.
- Przeklęte buty – syknęłam gdy pozbyłam się obuwia
- Szpileczki – z salonu dobiegł głos loczka
- Masz szczęście, że nie musisz ich nosić – wtrąciła się Paulina
Weszłam do salonu tam wysprzątane na błysk, żadnego kurzu, żadnego paproszka.
- Ona wie co mówi - uśmiechnęłam się siadając obok nich – Co tak siedzicie ?
- Odpoczywamy – krzyknęli
- Nonoo pięknie tu, nie sprzątałam tu chyba… - przerwała mi dziewczyna
- Oj długo, bo ja tu zawsze sprzątam – wystawiła język – Jak tam w pracy ?
- Daj spokój, nie znaleźliśmy nikogo! Jestem zła, że wgl musiałam tam iść.
- No ale jak to nikogo ? Nie było chętnych ? – zaśmiał się Harry
- Wprost przeciwnie, ale jedna za gruba, druga za chuda itd., oj wiecie o co chodzi. Sama się dziwie, że nikt nie pasował. – westchnęłam
- A nie znasz żadnej dziewczyny, która byłaby idealna ? Masz dużo znajomości, na pewno jakaś się znajdzie – spytała Paulina – albo ty Hazza ?
- Ja znam ! – krzyknął – ale ona nigdy w życiu się nie zgodzi.
- No ale dlaczego miałaby się nie zgodzić ? No daj spokój Haz
Nie wiedziałam o kogo mi chodzi, dawał mi jakieś porozumiewawcze spojrzenia, ale nic. Kompletna pustaka. Spojrzał na mnie i wskazał wzrokiem na Pauline. TAK ! Czemu ja wcześniej o tym nie pomyślałam ona będzie genialna. I jeszcze się z nimi przyjaźni, świetny pomysł.
- No kto to taki ? – dopytywała
Spojrzeliśmy na siebie a potem na nią.
- O nie, nie ! wybijcie to sobie z głowy. Nie ma nawet takiej opcji! – tak się uniosła, że aż wstała
- No ale czemu nie ? Przyjaźnisz się z nimi. Jesteś wprost idealna, oni na pewno się zgodzą – próbowałam ją przekonać
- Nie! Powiedziałam, że nie
- Jesteś śliczna, serio – Harry ją przytulił
- Wal się Styles. Nie słódź tak, nie ma opcji – odepchnęła go
- Głupia jesteś, taka szansa a ty nie chcesz – podjęłam kolejną próbę – Już nie byłabyś tak zależna o Horana i wgl
- Właśnie ! Niall. On nigdy się nie zgodzi
- Oo czyli mamy mały postęp – Styles przybił ze mną piątkę – O Nialla to się nie martw ja się tym zajmę – poruszył brwiami
~ Paulina ~
Była już 14. Rodzice mieli być na 18. Czyli mamy jeszcze cztery godziny. I mamy problem. Kompletnie nic nie chce nam się robić.
A wróćmy do tego incydentu z tym teledyskiem, ZGODZIŁAM SIĘ! Może i nie wiem co robię, ale można spróbować. Muszę tylko pogadać z Niallem. Nawiązując do niego to ma być tutaj za dwie godziny razem z Lou. Siedziałam u siebie w pokoju i weszłam na TT, chciałam złożyć wszystkim życzenia świąteczne. Tak też zrobiłam. Odłożyłam telefon, położyłam się na łóżku i popatrzyłam w sufit
- Mam genialne życie. Mam przyjaciół, kochających rodziców. A co najważniejsze kochającego mnie bez granic chłopaka. Jestem szczęściarą – pomyślałam i uśmiechnęłam się sama do siebie
Postanowiłam zejść do salonu i spytać Darie i Harrego co robimy. Daria wpadła na pomysł, że po prostu zamówimy catering. To było najlepsze co dzisiaj słyszałam.
Siedzieliśmy w kuchni gadając o wszystkim i o niczym i nagle miałam wrażenie, że coś jest nie tak. Rozejrzałam się po kuchni
- Gdzie jest Klaudia ? – spytałam
- Dzwoniła do mnie, że będzie na kolację bo ma ważne spotkanie o 12.30 – powiedziała Daria siedząca naprzeciwko mnie
- aha to fajnie ma, my się narobimy – spojrzeli na mnie z uniesionymi brwiami – niby narobimy – poprawiłam się – a ona przyjdzie na gotowe ?
- Przeprosiła. A tak wgl to Max też się jakoś spieszył dzisiaj – Daria badawczo na mnie spojrzała
- No i ?? – wtrącił się loczek
- Nie wtrącaj się jak dorośli rozmawiają – wybuchłam śmiechem, a Hazz zrobił smutną minę – powiemy Ci. Ale to tajemnica, na mały paluszek, że nikomu nie powiesz.
- Na mały paluszek ! - podniósł ton
- Bo mamy wrażenie, że ona coś z tym Maxem – powiedziałam
- Niee ! Nie żartujcie sobie – chłopak złapał się za głowę
- Nie żartujemy, Haroldzie i tu jest problem.
~ 2h później ~
Postanowiłam, że nie będę się jakoś stroiła. Mama Nialla mnie zna, więc nie mam dla kogo.
Więc ubrałam się < http://www.photoblog.pl/hammeringcherry/147798396/1866.html> Jak mi się podobało.
- Niall wstawaj już – próbowałam wyciągnąć go z tego łóżka. Odkąd przyszedł do nas to ciągle leży – ja rozumiem. Kac i te sprawy, ale daj już spokój. Pora już wstać, nie sądzisz ?
- Chodź tu – szepnął
- Ty chyba zwariowałeś, wstawaj nie wygłupiaj się
- Ok. to nie wstaje
Podeszłam do niego
- Tu na chwileczkę, chce Cię mocno przytulić – podniósł koc do góry i wskazał miejsce obok
- Ale na chwileczkę – położyłam się a on mnie przytulił naprawdę mocno
- No już starczy, wstawaj – chciałam wyjść ale złapał mnie w pasie
- Nie puszczę Cię
- Bożee ! Niall!
- Buziak a nie mnie wołasz, przecież jestem tu, obok Ciebie\
- I zawsze będziesz ?? – uśmiechnęłam się
- Zawsze - zrobił Dziubek, abym dała mu buziaka a ja skręciłam i dałam mu w policzek – i tu – wskazał ma usta. No w sumie szybko buziak jest fajny. Szybko cmoknęłam jego usta – jeszcze jeden i wstaje, obiecuje
- Wiesz ?? - podparłam się jedną ręką o głowę a drugą o jego tors – Jesteś strasznie głupi.. Ale kocham Cię – Wpił się w me usteczka. Zaczął mnie całować po szyi – O nie nie, nie ma opcji – szybko wyszłam z łóżka, popatrzyła się na mnie
- Wiesz, ja Ciebie też – krzyknął
‘DING-DONG’ zadzwonił dzwonek do drzwi.
- To na pewno rodzice, a ty jeszcze ubrany nie jesteś, wstawaj ubierz się – krzyknęłam, na co chłopak spełnił mój rozkaz. Po 2 minutach schodziliśmy już po schodach. Zobaczyłam jak Harry wpuszcza do środka mamę Darii, moją mamę i moje go tatę. A no i jeszcze z tyłu szła Victoria. Moja siostra cioteczna, którą opiekowali się moi rodzice.
- TATA ! – krzyknęłam i rzuciłam się mu na szyje – boże jak ja tęskniłam
- my kochanie też – przytulił mnie i pocałował w czoło – no pokaż mi tu się, muszę ocenić czy moja księżniczka się zmieniła – okręciłam się wokół własnej osi – śliczna jak zawsze
- Dziecko idź się przebierz, to nie jakieś byle jakie spotkanie tylko wigilia a ty jakieś trampki zakładasz– syknęła mama
- Cześć mamo za Tobą też tęskniłam – pocałowałam ją w policzek
- Dzień dobry Pani – przywitałam z uśmiechem mamę Darii
Odwróciłam się i chciałam iść na górę się przebrać, ale nagle spojrzał na mnie Niall
- Właśnie ! To jest Niall, którego bardzo kocham i proszę abyście byli dla niego mili – uśmiechnęłam się. Niall podszedł pewnie i podał rękę mojemu ojcu a potem przywitał się z matką. Kątem oka zauważyłam jak Daria zapoznaje Lou ze swoją mamą. Lou był zdenerwowany, strasznie się denerwował na co się pod nosem zaśmiałam. Poszliśmy wszyscy do stołu cała nasza ósemka <moi rodzice, Daria i Lou, Ja i Niall, Harry, mama Darii i Victoria>
- Mam nadzieje, że Ne jesteś żadnym łobuzem jak poprzedni – rzekł tata do Horana
- Tato ! – krzyknęłam – odezwał się tata sędzia – szepnęłam do Darii która siedziała obok mnie
- Nie, wydaje mi się że nie jestem. Nie wiem jacy byli poprzedni – Nialler uśmiechnął się przyciągnął mnie do siebie i pocałował w policzek na co też się uśmiechnęłam
- Córciu chyba miałaś iść się przebrać – szybko zareagował tata. Wszyscy wybuchli śmiechem
Odeszłam od stołu i poszłam na górę się przebrać < http://stylistki.pl/kreska-nude-223136/>
Zeszłam na dół i wszyscy skupili na mnie wzrok
- To teraz wyglądasz przyzwoicie, podoba mi się – mama podeszła do mnie i mnie przytuliła.
~Hazza~
Daria dziwnie się zachowuje, jest taka cicha i spokojna. To zasługa jej mamy! Dziewczyny poszły  do jadalni nakryć do stołu i zostaliśmy sami z mamą Darii i tatą Pauliny. Zastanawiałem się gdzie jest mama Pauliny, ale moją uwagę przykuł Horan, który wpatrywał się w nicość i to chyba ze stresu.
-Rita, kiedy będzie Oskar? – panującą w pokoju cisze przerwał ojciec Pauliny. Pani Rita rozejrzała się unosząc głowę znad tableta.
-Nie mam pojęcia! On zawsze się spóźnia, a mnie to mało obchodzi – odezwała się z grymasem. Między Niallem, Lou i mamą Darii panią Ritą zaczęła się lekka rozmowa natomiast ja cicho śmiałem się z Tomilsona, który był bardzo zdenerwowany odpowiadając na pytania mamy swojej dziewczyny.  Wstałem cicho i podszedłem do dużego okna. Śnieg zaczął już ostro padać, a na ulicy była pustka. Nagle z ostrym piskiem opon zatrzymał się przed naszym domem wielki Hamer, obecni w salonie przerwali rozmowę i ucichli. Po chwili zadzwonił dzwonek i przez salon przebiegła Paulina.  Było słychać cichą rozmowę i po paru minutach do salonu weszła Paula w towarzystwie wysokiego bardzo dobrze zbudowanego mężczyzny. Aż usiadłem, kiedy zmierzyłem go wzrokiem! Kto to jest ? Drugi Taison? Mina Louisa mówiła sama za siebie , modlił się żeby to nie był ojciec Darii. Wszyscy po kolei zaczęli się z witać, kiedy uścisnął mi rękę miałem ochotę krzyczeć. Daria była strasznie szczęśliwa musiała długo nie widzieć rodziców, w końcu jej mam mieszka w Australii, a tata w Polsce.
~Daria~
Usiedliśmy wszyscy na kanapach w salonie i zaczęła się rozmowa, chłopcy się wgl nie odzywali to mnie trochę dziwiło. Może to dlatego, że mój tata nie wygląda tak jak sobie wyobrażali lub wgl nie przypomina ich ojców czy nawet wujka Olafa. No niby mama i mama mojej przyjaciółki są podobne, ale facetów mają zupełnie innych. Rodzice rozstali się pewnie z tego powodu, bo mama jest bardzo elegancka i wyrafinowana, a tata ugh ten to jest jak ja!
-Wujku możesz mówić po angielsku, bo wiesz oni nie rozumieją!?- Paulina zwróciła się do taty,z tego wszystkiego nawet nie zastanawiałam się nad tym, że mówimy po polsku.
-Skarbie jestem Polakiem i nie będę pierdolił w ich języku – mama od razu skarciła go wzrokiem, a ja posmutniałam. Wyszłam cicho do kuchni i zajęłam się jedzeniem.
-Twój tata to przystojniak! Czemu rodzice się rozwiedli? – do kuchni weszła mama Lou. Zdziwiły mnie jej pytania, bo od kiedy przyjechała nie zwraca na mnie uwagi.
-em..nie dogadywali się. Po za tym mam ma sieć hoteli z rodzicami Pauliny i dużo podróżuje.- kobieta wyszła bez słowa, a zaraz pojawia się moja mama oświadczając mi że zmusiła ojca do używania języka obcego! Wszyscy zasiedliśmy do kolacji, brakowało Klaudii która stwierdziła, że nie ma ochoty wracać do nas i chce spędzić czas z rodzicami. Wszystko było dobrze, mama cały czas zagadywała Hazze, bo ten był trochę smutny, że nie ma jego rodziny z nami, wujek Olaf wciągnął się razem z tatą, Lou i Niallerem w popijanie jakiegoś alkoholu, natomiast cała reszta wymieniała się historiami z życia. Jay "moja teściowa" cały czas przerywała mi, mówiąc coś w stylu ‘’moja droga, ale tak nie powinno być’’ lub ‘’to trochę zabawne, a raczej żenujące ‘’. Nie należę do  debilek więc dobrze wiem, że mnie nie polubiła i próbuje mi to pokazać. No, ale to nie był jeszcze koniec, kiedy po kolacji usiedliśmy w salonie przy winie dopiero się zaczęło. Kobieta korzystając z tego, że każdy jest czymś zajęty prócz mnie usiadła tuż obok
-Miły wieczór – odezwała się cicho.- Słuchaj…Daria możesz mi powiedzieć jak to jest, że mój syn kocha kogoś takiego jak ty? – nie bardzo rozumiałam o co jej chodzi, a raczej do czego dąży. –On! Sławny, przystojny kochany chłopak, a ty ?! Jesteś nikim. – nie mogłam już tego słuchać wstałam i wyszłam, zamknęłam się w łazience i rozpłakałam.  Jak ona może!? Czemu jest taka nie miła?? Nie mogłam przestać szlochać, bolały mnie jej słowa. Moja rodzina akceptuje Louisa, rodzice Pauliny akceptują Nialla i na odwrót, a ona nie może mnie?
-Daria- rozległo się pukanie, a drzwi pomału się otworzyły. – Co jest? – Mina Louisa mówiła sama za siebie. Nie miał pojęcia co jest granę . Uśmiechnęłam się krzywo i zaczęłam się ogarniać. – Kochanie?
-Jestem nikim..-szepnęłam cicho nie patrząc na chłopaka. – Lou, czemu ty ze mną jesteś? Ja jestem nikim..- podniosłam trochę głos.
-Kocham  cię! Temu z tobą jestem!- odrzekł bez zastanowienia. – Czemu wgl gadasz takie głupoty? – zapanowała cisza, nie wiedziałam co mam powiedzieć. – Cholera. To  moja mama? Tak? Ona pierdoli takie rzeczy? – nadal milczałam. Chłopak przytulił mnie mocno gadając jak najęty, że jej zdanie ma gdzieś.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
O TO I NASTĘPNY ! ;D DZIĘKUJE ZA 14 KOMENTARZY POD POPRZEDNIM ;** 
PRZEPRASZAM ZA BŁĘDY ;C TROCHĘ GO SKRÓCIŁAM BO NIE MIAŁAM WENY, DLATEGO NASTĘPNY POJAWI SIĘ DOŚĆ SZYBKO ! LICZE NA WAS ;D